Wstawaj, wiosna przyszła!

15/04/2018

Niedzielne popołudnie. Siedzę przodem do balkonu, przy naszym pierwszym wspólnym biurku, nad którym dyskutowaliśmy przez co najmniej dwie godziny w lokalu, w międzyczasie przestawiając pół ekspozycji. (Do dzisiaj jestem w szoku, że nikt z obsługi nie zwrócił nam wtedy uwagi.) Sam balkon jest szeroki na pół kroku, ale to nic – zawsze chciałam mieć “jakiś” balkon, a ten będzie idealny na letni kwietnik. Kupiłam nawet ostatnio pierwszego domowo-ogrodowego sukulenta, choć jeszcze nie odkryłam jaki to dokładnie gatunek. Z głośników od godziny leci zapętlony “King” (Lauren Aquilina – do posłuchania tutaj). Promienie słońca rozświetlają cały pokój, a przez otwarte drzwi balkonowe wpada przepełnione wiosną świeże powietrze. Jest pięknie, chce mi się żyć. Mocno i intensywnie, coraz bardziej. Jestem szczęśliwa.

Wiosna to taki cudowny czas, kiedy poza tym, że chce Ci się żyć – po prostu Ci się chce. Cokolwiek i wszystkiego po trochu. Chce Ci się wyjść na spacer, wypróbować nowy przepis na wiosenną sałatkę, wyjechać na weekend poza miasto, kupić kwiaty do mieszkania, wrócić do pisania bloga. Po wielu miesiącach pełnych jesienno-zimowej chandry i ogólnego zniechęcenia, odzyskujesz energię i motywację, której Ci tak długo brakowało. Świat znów staje przed Tobą otworem, możesz wszystko i nic Cię nie zatrzyma! Grunt to się obudzić, wyrwać z zimowego snu i powiedzieć sobie: to już czas.

Ja sama przespałam ostatnie miesiące. Dosłownie i w przenośni. Cała energia, którą magazynowałam w zeszłym roku uciekła ze mnie wraz z nastaniem zimy, jak powietrze z pękniętego balonika. Jednak z nadejściem wiosny czuję, jak wszystko wokół się zmienia, budzi się na nowo do życia i wzrasta. I postanawiam sobie: chcę być częścią tych zmian i chcę również, żeby te zmiany stały się z moim udziałem. Nie tylko w przyrodzie, ale też we mnie samej – zwłaszcza to drugie. I zamierzam czerpać z tego uczucia, z tej siły garściami. Iść do przodu, rozwijać się, kreować swoje życie. Żyć po swojemu, pięknie. I być w tym swoim życiu szczęśliwa.

W końcu o to chodzi, no nie?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *